Najgorszy ze wszystkich potworów: 5. Dwa potwory, rozdział piąty

Marika patrzyła wciąż na potwora. Nie opuszczała jeszcze zarepetowanej kuszy, wciąż trzymając wymierzoną w potwora broń. Dyszał ciężko, a jego futro powoli już pokrywało się czerwienią posoki. Nagle Marika dostrzegła mały szczegół. Wilkołak był całkiem nagi, ale na jego szyi, na drobnym łańcuchu, wisiał okrągły amulet. Rozpoznała go natychmiast. Amulet Wilków. Na nim widziała rysunek pół twarzy człowieka i pół willa, połączone ze sobą. Amulet, który zezwalał człowiekowi w dalszym ciągu zachować ludzką świadomość, gdy dochodziło do przemiany. Popatrzyła w oczy wilkołaka.
– Wiem, że mnie rozumiesz – powiedziała spokojnie, patrząc bestii w oczy. – To już koniec… hrabio. – Wilkołak popatrzył na nią wściekłym wzrokiem i zaryczał gniewnie, plując krwią. Tak, oczy były dokładnie te same. Od razu powinna była zwrócić uwagę na oczy młodego hrabiego. Cóż, kolejna cenna nauka dla niej.
– Co pani mówi?! Jaki hrabio? Toż to bezrozumna bestia! – zawołał wójt, po którego ktoś pobiegł i który, zaalarmowany wydarzeniami przybiegł w nocnej koszuli. Marika poczuła drgnienie mocy i wilkołak zaczął się powoli zmieniać. Jego futro stało się coraz rzadsze, ustępując miejsca ludzkiej skórze, ciało stawało się mniejsze, wątlejsze. Kilka chwil później w miejscu wilkołaka wisiał przybity do ściany nie kto inny, jak tylko właśnie młody hrabia, goły jak w dniu narodzin, poza magicznym naszyjnikiem. Czarodziejka odetchnęła z ulgą i opuściła kuszę.
– Na wszystkich bogów, ty byłeś tym potworem – powiedział wójt i z głębokim namaszczeniem przeżegnał się. Marika zdjęła bełt z kuszy, ucałowała na przeprosiny jego grot i zwolniła powoli cięciwę broni. Hrabia popatrzył na nią półprzytomnym wzrokiem. – Taka cię kara spotkała. Śmierć – dokończył wójt.
– Mój ojciec… – wyjąkał hrabia, plując krwią. – Ojciec, nie wybaczy wam morderstwa.
– Morderstwa? – zapytał wójt, śmiejąc się. – Świadków mamy aż nadto. Jesteś potworem. Byłeś potworem za dnia, byłeś potwór w nocy – powiedział, ramieniem wskazując zgromadzonych ludzi. – Już, niechże ktoś niech ruszy po murgrabiego, a szybko! Niech ktoś go tu sprowadzi. I okryjcie tego nieszczęśnika – dodał, patrząc na nagie ciało hrabiego. Ze wszystkich ran płynęła mu krew. Jasne było, że poranka nie dożyje. Marika splunęła w błoto, po czym odwróciła się, szukając wzrokiem towarzysza.
– Czemu nie obudziłaś mnie od razu? – zapytał z wyrzutem w głosie Eryk. – Dobrze, że zdążyłem.
– Nie było czasu dość – powiedziała. – Bałam się, że zdąży ubić chłopa – dodała. – Poza tym wiedziałam, że i ty zdążysz, jak zawsze. – Eryk uśmiechnął się szeroko, a Marika popatrzyła na karczmarza, stojącego w progu swojej chaty. – Ot i po potworze. Chodźmy się napić – dodała, ruszając w stronę karczmy.

Młody hrabia wykazał się nad podziw silną wolą życia, bowiem przyszpilony do ściany, powoli konał do samiuśkiego rana. Dopiero gdy pierwsze promienie słońca tchnęły nieco ciepła w błotniste jezioro, jakim była droga idąca przez wioskę, wydał ostatni dech. Jego ciało zdjęto i okryto, a potem zaniesiono do niewielkiego kościółka, w którym ksiądz mógł pożegnać zmarłego.

Następnego poranka zaś, gdy Eryk z Mariką zeszli na śniadanie, czekał na nich już wójt. Podszedł do ich stolika wraz z innym mężczyzną. Miał około sześćdziesięciu lat, a jego strój jednoznacznie przepychem świadczył o wysokiej pozycji. Dla obu podróżników jasne się stało, że był to murgrabia.
– To wy zabiliście wczoraj mojego syna? – zapytał, a w jego głosie słychać było tyle smutku, co gniewu. Marika popatrzyła na niego, zastanawiając się nad odpowiedzią.
– Zabiliśmy potwora – powiedział za nią Eryk. Murgrabia popatrzył na niego.
– Mój syn nie był potworem. A wy po prostu ubiliście go, jak jakieś zwierzę bezmyślne – warknął.
– Był jak zwierzę, murgrabio – powiedziała spokojnie Marika, zastanawiając się, czy mężczyzna wiedział w ogóle o wilkołactwie syna, a tym bardziej o amulecie, jaki nosił. Amulecie, która ona sama zniszczyła, gdy tylko młody hrabia zmarł. – Wtedy, w nocy, był jak dzikie, groźne zwierzę. Nie był człowiekiem. Był potworem. Gdyby nie my jego, on by nas – dodała, patrząc w jego oczy. Murgrabia otworzył usta, ale potem zamknął je i zacisnął mocno wargi. W końcu opuścił głowę. Przez głowę Mariki przeszła jej myśl, że murgrabia może jednak wiedział o tym, kim był syn i wiedział, że nosił amulet.
– Był moim synem – syknął. – Wójt mówił, że jesteście łowcami potworów…
– Zgadza się – przerwał mu Eryk. – Zwykle za rozwiązanie problemu wilkołaka pobieramy opłatę dwóch tysięcy dwustu koron, ale w tym przypadku…
– Karczmarz odda wam koszt noclegów tutaj. I posiłków. A potem chciałbym, abyście już dzisiaj, natychmiast, opuścili moje ziemie. I ani grosza więcej nie otrzymacie ode mnie. Za zabicie własnego dziecka mam wam płacić? Niedoczekanie! – powiedział szlachcic, po czym nie czekając na ich odpowiedź, ruszył w stronę drzwi. Wójt nadal siedział przy ich stole. Gdy murgrabia wyszedł, sięgnął za pazuchę. Z uśmiechem położył przed nimi pękatą sakiewkę.
– Dobre wieści szybko się rozchodzą – westchnął. – Dla was, łowców potworów, nasz hrabia był potworem nocą, gdy księżyc był w pełni. Dla nas był potworem każdego dnia, gdy korzystając z władzy chędożył nasze córki, a czasem i żony. Na terenach murgrabiego leżą cztery wioski. W każdej hrabiowych bękartów biega po kilku co najmniej. Z czterech wiosek zebrało się prawie półtora tysiąca koron. Więcej nie mamy.
– Więcej nie trzeba będzie – powiedziała Marika. – Hrabia miał amulet, który sprawiał, że przy pełni nadal był człowiekiem. To znaczy… był świadomy. Gdy był wilkołakiem, nadal myślał i robił jak człowiek, nie jak zwierzę. – Wójt skinął głową, rozumiejąc. – Ubiliśmy więc dwa potwory – dodała i wstała. – Wyjeżdżamy. Powodzenia, wójcie. – Skinęła głową, żegnając się i wraz z Erykiem ruszyli do wyjścia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>